Każdy rodzic pragnie dla swojego dziecka wszystkiego, co najlepsze. Stara się zorganizować mu najatrakcyjniejsze zajęcia dodatkowe, a wybór w dzisiejszych czasach jest ogromny. Żeby dziecko mogło czuć się szczęśliwe, musi się rozwijać i być w tym wspierane tak, jak tego na danym etapie rozwoju potrzebuje, bez presji, by robiło coś szybciej, ale też bez wyręczania go, jeśli już sobie z czymś radzi.

Żeby dziecko było szczęśliwe, potrzebuje przede wszystkim naszej bliskości. Potrzebuje zwyczajnego bycia z nami, robienia różnych rzeczy razem, po prostu spędzania z nami czasu. Lepsze jest 15 minut prawdziwej uwagi, kiedy dziecko wie i czuje, że ma rodzica na wyłączność, niż godziny spędzone „przy okazji” robienia obiadu czy czytania gazety w smartfonie. Sposoby na budowanie więzi wymagają wyłącznie naszego czasu, bo wszystko co fizycznie potrzebne już mamy. Potrzebujemy tylko siebie nawzajem. Nawiązywaniu więzi z dzieckiem sprzyja wspólna zabawa. Wspólne układanie puzzli, granie w planszówki, taniec przy muzyce, śpiewanie, rysowanie obrazków czy oglądanie ulubionych filmów to doskonałe pomysły na wspólny czas.

Więź to coś niewidzialnego gołym okiem, ale odczuwalnego każdym centymetrem naszego ciała. Taka relacja oparta na więzi daje dziecku przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa. Słowo “więź” odnosi się do silnego przywiązania między dzieckiem, a rodzicem. To właśnie ona sprawia, że rodzice uśmiechają się na widok swojego malucha, że wstają w środku nocy, by go utulić i są gotowi zrobić wszystko, by tylko ich dziecko było bezpieczne i szczęśliwe. Więź z bliską osobą ma wpływ na zachowanie dziecka w ciągu całego przyszłego życia – decyduje o sposobie nawiązywania przyszłych relacji z innymi ludźmi, na postrzeganie świata i innych osób, a także na sposób widzenia własnej osoby i poczucie własnej wartości.  Potwierdzeniem tego, że więź tworzymy poprzez wspólne robienie czegoś mogą być moje własne doświadczenia. Nie tak dawno moja córka (dziś osiemnastoletnia) podczas rozmowy powiedziała, że bardzo dobrze wspomina czas, kiedy byłam obecna podczas jej ćwiczeń na gitarze. Chodziła wówczas do szkoły muzycznej na gitarę. Mimo, że miało to różny przebieg, czasami burzliwy, ze względu na jej temperament, to dla niej był to czas spędzony tylko ze mną. Czuła wtedy, że jestem tylko dla niej. Akompaniowałam jej na pianinie, np. grałyśmy wspólnie kolędy. Nasze muzykowanie stworzyło między nami bliskość.

Poszukaj razem ze swoim dzieckiem zabaw, aktywności, czynności, które będą frajdą i przyjemnością dla obojga z Was!
Szczęśliwych wspólnych chwil !

0